Moje dziecko ma autyzm Szanowni Państwo, możecie nam pomóc w nierównej walce z chorobą. Terapia naszego syna jest bardzo żmudna i kosztowna. Bardzo prosimy o pomoc. FUNDACJA DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ 01-685 Warszawa, ul. Łomiańska 5 nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację Juliusza Rosłaniec
piątek, 26 września 2008
Bez zmian

Bardzo Wam serdecznie dziękuję za wszystkie miłe komentarze.

 

U nas bez zmian, więc nie ma o czym pisać po prostu.

 

Co do przedszkola - zostawiłam Julka dzisiaj pierwszy raz na pół godziny samego. Po tym czasie pani wspomagająca była czerwona jak burak ze zmęczenia i dowiedziałam się, że Julek próbował jeść nawet szpilki z tablicy.

Niech się przyzwyczajają do siebie na wzajem.

 

środa, 10 września 2008
Bunt

Czy ktoś umie mi wytłumaczyć dlaczego on się ciągle buntuje?

Oczywiście bunt ma dwie fazy - krzyk, uciekanie i tym podobne, albo wręcz przeciwnie - bierny opór.

Jak puszczę go samopas - biega, krzyczy, rozwala, ogląda telewizję, sam nie wie co ze sobą zrobić. 

Jak próbuję zaproponować jakieś zajęcie - staje okoniem.

I to nie ważne czy ja czy ktoś inny. 

Nie ważne też co robimy - czy klocki, czy rysowanie, czy jakieś inne plastunki.

Może to kwestia koncentracji? Czasami jakieś 20-30 minut jest dobrze, a potem znowu wielkie NIE.

Czasami NIE jest od początku.

Wyjątkiem jest spacer, ale ile można spacerować.

O i jeszcze jedzenie, to zawsze chętnie, ale nie wymagajcie kulturalnego jedzenia.

Jak zaczynaliśmy naszą drogę kilka lat temu, to wierzyłam, że w końcu się wciągnie, że zobaczy, że jest fajnie i przestanie ciągle się stawiać.

A tu nic.

Wszystkie wymagania traktuje jak ogranicznie jego wolności osobistej, a przecież nie wymagam zbyt wiele - a może wymagam za mało?

niedziela, 07 września 2008
Pierwszy tydzień w zerówce

Prawda jest taka, że oboje chodzimy do tej zerówki. Jest to oddział integracyjny w zwykłym przedszkolu. Grupa liczy około 20-tki dzieciaków i oczywiście jest 5 godzinna.

Na razie byliśmy tylko 3 razy - w tym 1 września to było tylko spotkanie integracyjne, a w pozostałe 2 dni byliśmy po niecałej godzince. 

Dlaczego tak krótko?

1. Dzieci - a w szczególności jedna dziewczynka - boi sią Julka, bo on krzyczy i dziewczynka dostaje ataków histerii. Stwierdziłam, że nie będę od razu zrażać dzieci do Julka, obie strony muszą się przyzwyczajać stopniowo.

2. Julek po kilku minutach robi pa pa i zabawa polega na bieganiu od drzwi do drzwi (w sali są tylko 4 pary  drzwi - wszystki nie zamykane na klucz).

3.  Jeśli robimy coś z grupą to Julek kładzie się na dywanie, krzyczy, płacze, albo mnie gryzie, niestety. Chociaż sukcesem była zabawa plasteliną - oczywiście wszystko z moją pomocą. Jak tylko skończyliśmy lepić bałwanka - Julek pokazał od razu pa pa.

4. Proza życia - kiedy ja jestem z Julkiem w przedszkolu, ktoś musi zajmować się Judysią, więc robię łapanki w rodzinie - nie poślę jej przecież ani do żłobka, ani też nie zatrudnię niani. A poza tym w piątek podczas wsadzania Judytki do samochodu mój kręgosłup wyraźnie dał mi znać, że ma już dość takiego traktowania i niestety nie byłam w stanie nawet wsiąść do auta, nie mówiąc o schylaniu się i tym podobnych czynnościach, więc siłą rzeczy nie dałabym rady z Julkiem w przedszkolu i musieliśmy zostać w domu.

 

Mam jeszcze kilka innych obserwacji dotyczących przedszkola, ale na razie zachowam je dla siebie.

Bardzo Wam dziękuję za troskę i pozdrawiam

Makneta mama Julka

poniedziałek, 01 września 2008
Zerówka

 Właśnie zbieramy się.

Dzisiaj pierwszy dzień Julka w zerówce.

Jakoś ciężko mi oddać dziecko pod opiekę naszego systemu edukacji.

09:17, makneta
Link Komentarze (3) »