Moje dziecko ma autyzm Szanowni Państwo, możecie nam pomóc w nierównej walce z chorobą. Terapia naszego syna jest bardzo żmudna i kosztowna. Bardzo prosimy o pomoc. FUNDACJA DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ 01-685 Warszawa, ul. Łomiańska 5 nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację Juliusza Rosłaniec
sobota, 12 sierpnia 2006
Wizyta u lekarza
Wczoraj byliśmy z wizytą u lekarza. Pacjent został w domu, a nam pani doktor MCK przez dwie godziny omawiała wyniki badania moczu z IWDPL.
Nie jest niby źle, ale nie jest też najlepiej.
Najgorsze jest to, że wcześniejsze leczenie przeciwgrzybicze nie przyniosło rezultatów. Julek ma i clostridia i candidę oraz inne bacterie w ogromnych ilościach. I znowu zaczyna się trucie tego świństwa. Muszę go karmić do oporu węglem aktywnym, lekiem przeciwgrzybiczym i poszukać jakiś ziółek wspomagających odtruwanie.
Niestety ma też zaburzenia metaboliczne związane ze złym rozkładaniem glukozy i jego organizm jest silnie zakwaszony. I w stanie permanentnego stresu. Pomimo, że ma dopiero 3 i pół roku to jest już w stanie wyczerpania po długotrwałym stresie.
Ma ogromne niedobory witamin z grupy B, szczególnie witaminy B6. I tu dobra wiadomość dla Julka, może jeść dużo bananów, w których zawarty jest trypofan.
Musimy mu też uzupełnić niedobory magnezu, żelaza, cynku, chromu.
Leków cała lista w tym część do sprowadzenia ze Stanów.
Dobra wiadomość to ta, że jego organizm nie jest zatruty metalami ciężkimi i na razie nie ma potrzeby go chelatować. Chelatacja jest dość kontrowersyjną metodą, szczególnie w naszym przypadku, gdy mieszkamy 300km od Warszawy i od lekarza prowadzącego.
Rozważamy z panią doktor podawania MB12, ale to dopiero po kolejnych badaniach, tym razem kału.
Także dużo pracy przed nami.
środa, 09 sierpnia 2006
Muszę zrobić rachunek sumienia.
Nie robię wszystkiego co należy, aby walczyć z chorobą mojego synka.
Julek ma już prawie 3 lata i 8 miesięcy a ciągle tkwi w niemowlęctwie
Po pierwsze, nie korzysta z nocnika. Nawet nie wie do czego służy i załatwia się w pampersy.
Po drugie, nie umie sam się ubrać.
Po trzecie, nie umie posługiwać się łyżką nie mówiąc już o widelcu.
Po czwarte, porozumiewa się z nami za pomocą krzyku i płaczu.
Po piąte, zupełnie nie umie się bawić, tylko niszczy lub ogląda bajki w TV.
Za mało się staram. Wyręczam go we wszystkim.
Czas wziąć się w garść. Przestać udawać, że coś robię i rzeczywiście zająć się dzieckiem.
Założyłam tego bloga, żeby utrwalać wszystkie kroczki do przodu i do tyłu w walce z chorobą. I tak ma być.