Moje dziecko ma autyzm Szanowni Państwo, możecie nam pomóc w nierównej walce z chorobą. Terapia naszego syna jest bardzo żmudna i kosztowna. Bardzo prosimy o pomoc. FUNDACJA DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ 01-685 Warszawa, ul. Łomiańska 5 nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację Juliusza Rosłaniec
sobota, 30 czerwca 2007
Wyjeżdżamy

Jutro wyjeżdżamy do Warszawy. Na sześć tygodni oddaje dziecko pod opiekę specjalistów od terapii ABA.

No może nie dosłownie oddaję - 4 dni w tygodniu Julek będzie w Centrum od 8.30 do 19.00 i jeden dzień będzie 5 godzin, a weekendy będziemy spędzać wspólnie.

Oczywiście wiem, że po tym okresie moje dziecko nie przejdzie cudownej metamorfozy, ale mam nadzieję, że będziemy mieli solidne podstawy do dalszej pracy w domu.

wtorek, 19 czerwca 2007
Punkt KOnsultacyjny

Dzięki dotacji z Urzędu Miasta ruszył dzisiaj Punkt Konsultacyjny przy naszym Stowarzyszeniu.

Odbyły się pierwsze zajęcia dzieci z pedagogiem oraz grupa wsparcia dla rodziców - raczej dla mam (bo tylko one przyszły).

To kolejny krok ku stworzeniu Ośrodka dla dzieci z autyzmem.

niedziela, 17 czerwca 2007
Nadzieja

Odbyłam wczoraj bardzo interesującą rozmowę z superwizorką mojego syna.

Jest to naprawdę wspaniała osoba.

Dostałam od niej nową porcję nadziei.

I być może już niedługo w naszym życiu nastąpią ogromne zmiany.

Nie chcę się cieszyć, żeby nie zapeszyć.

Proszę trzymać kciuki za nas.

sobota, 16 czerwca 2007
Warsztaty: Stosowana Analiza Zachowania

Wczoraj rozpoczęły się zorganizowane przez nasze stowarzyszenie Warsztaty szkoleniowe: Stosowana Analiza Zachowania.

Bardzo żałuję, że bierze w nich udział tak niewiele osób. Bardzo to brzydkie, ale kilka pań wystawiło mnie do wiatru. Bo to oczywiście ja organizowałam te warsztaty, ściągnęłam panie psycholożki z Warszawy do naszej mieściny, załatwiłam dotację, aby obniżyć koszty dla uczestników, a kilka osób po prostu nie przyszło wczoraj. Mam nauczkę, zawsze żądać wpłaty kilka dni wcześniej, nic na wiarę.

Miałam nadzieję, że zbierze się kilka rodzin, które będą chciały prowadzić dzieci tą metodą i pani dr będzie przyjeżdżała co jakiś czas do nas na superwizje.

czwartek, 14 czerwca 2007
niektórym się udaje

Wczorajszy wieczór spędziłam klikajac w klawiaturę.

Synek koleżanki, która poznałam w zeszłym roku na warsztatach, robi ogromne postępy i osoby nieznajace jego historii nie sa w stanie zauważyć choroby.

Bardzo się z tego cieszę.

I. włożyła w to tyle pracy. Chociaż oczywiście wciaż musza pracować, ale mały idzie jak burza i nadrabia zaległości.

 A my wciaż jesteśmy w tym samym miejscu co w zeszłym roku. Postępy Julka sa niewielkie, wręcz minimalne. Ja pogubiłam się w tym wszystkim i nie wiem zupełnie co mam robić. Jest tyle dróg, zawsze ufałam swojej intuicji w postępowaniu z małym. Chyba mnie jednak intuicja zawodzi.
Zrezygnowałam z wizyt u wiodacej lekarki DaN. Ilość przepisanych przez nia leków jest przytłaczajaca.
Postanowiłam właczyć homeopatię, ale mam kłopot z leczeniem na odległość. Dzieli nas 320 km i albo ja nie mogę przyjechać kiedy Pani dr byłaby w stanie nas przyjać, albo ona nie może nas przyjać, gdy my jesteśmy w W-wie. a szkoda, bo zapowiadało się obiecujaco.
Robimy ABA, jednak i tu postępy sa niewielkie, stosowne do ilości poświęconych godzin.

Wiadomości z frontu : Mały śpi, po tym jak zabalował w nocy.  Praktycznie od 1-szej nie spał, z tym, że był prawie cały czas w swoim łóżku lub chodził po swoim pokoju, a na dzień dobry wyszarpał klawisze z klawiatury. Literka a jest poszukiwana ( radzę sobię jak umiem, ale wkurzajace jest pisanie z ciagłym użyciem ctrl+v).

środa, 13 czerwca 2007
1000 i jeden sposobów

1000 i jeden sposobów na wymiganie się od zajęć.

Julek lubi rządzić.

A więc uczyć się by chciał tylko, gdy ma na to ochotę i oczywiście tylko tego co mu się podoba.

Gdy praca przy stoliku się wydłuża zaczyna się cały repertuar zachowań ucieczkowych:

  •  krzyk,
  • szczypanie,
  • kopanie,
  • wysuwanie się z krzesełka,
  • kładzenie się na stoliku,
  • zgrzytanie zębami,
  • przewracanie oczami,
  • śpiewanie aaaaaaaa,
  • ziewanie,
  • śmiech,
  • krokodyle łzy,
  • oglądanie swoich rączek,
  • oglądanie plam na ścianie, obrazków, żyrandola, promieni słonecznych,
  • wyszukiwanie drobinek, które możnaby włożyć do buzi.

To są najczęściej występujące sposoby.

Mnie osobiście najbardziej boli - przewracanie oczami. Patrzy wtedy na mnie tak jakby mnie nie poznawał, nie wiedział o co mi chodzi, co się dzieje dookoła.

I oczywiście trzeba matkę ukarać za takie męczenie przez 2 godziny.

Moja kolejna książka w strzępach. Zupełnie nie mam gdzie wszystkiego chować.

A w dzieciątko przysypiające i płaczące rzewnymi łzami od razu po zakończeniu zajęć wstąpił nowy duch i biega jak fryga po całym domu. A już miałam nadzieję, że się troszeczkę pośpi.

poniedziałek, 11 czerwca 2007
Lęki

Jak reagować?

Pocieszać, przytulać, próbować odwrócić uwagę?

A może ignorować, pozwalać, żeby się wypłakał?

Trudno wychodzić ciągle z domu przez taras i nie da się ominąć wszystkich psów w mieście. Nigdy nie wiadomo, która zabawka nie będzie prowokowała ataków paniki.

Wiem, że te lęki są związane z nadwrażliwością słuchową.

Czasami trudno dociec dlaczego akurat coś straszy.

Najczęściej jednak można skojarzyć to z konkretnym dźwiękiem.

 

Niepokoi mnie to, że w wielu miejscach na tyle czuje się zagrożony, że nie poznaje najbliższych członków rodziny.

Powinniśmy  pomyśleć o jakiejś terapii słuchowej.

Tomatis jest chyba "cholernie" drogi.

piątek, 08 czerwca 2007
To co Tygryski lubią najbardziej.
Poranek spędzony w ogródku z nową zabawką:
Nie nadaję się
Nie nadaję się na matkę chorego dziecka.
Ciągle myślę tylko o sobie.
Wszystko co robię to  tylko ruchy pozorne.
Najchętniej zaciągnęłabym rolety, nakryła głowę kołdrą i przespała to wszystko.
A może zapadła się pod ziemię i poczekała aż wynajdą super lek na autyzm.
Albo żeby przynajmniej ktoś za mnie stworzył warunki do ćwiczeń odpowiednie do schorzenia mojego dziecka.