Moje dziecko ma autyzm Szanowni Państwo, możecie nam pomóc w nierównej walce z chorobą. Terapia naszego syna jest bardzo żmudna i kosztowna. Bardzo prosimy o pomoc. FUNDACJA DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ 01-685 Warszawa, ul. Łomiańska 5 nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację Juliusza Rosłaniec
niedziela, 24 maja 2009
Hipoterapia

W poniedziałek rozpoczeliśmy hipoterapię.

Dwa lata temu Julek rozpoczął przyjaźń z koniem, ale niestety po kilku spotkaniach musieliśmy przerwać z powodu wyjazdu do Warszawy. Przez dwa lata nie jeździliśmy do Maniówki, a Julek i tak dobrze pamiętał teren i konie. I tu nastąpiło rozczarowanie - nie było jego ulubionego konia - Mistera. Julek nigdy nie jeździł na Misterze, ale lubił go obserwować i lubił jak dawaliśmy mu suchy chlebek. Rozczarowanie brakiem ulubionego konia wywołało płacz i bunt, ale już wkrótce Julek siedział na koniu w towarzystwie opiekuna.  I był bardzo zadowolony, głaskał konia, dotykał jego sierści i grzywy. Na drugim spotkaniu Julek siedział już sam na koniu przez prawie pół godziny, nawet leżał na nim przytulony buzią do konia.

Bardzo jestem z tego zadowolona, bo wierzę, że to pomoże mu pokonać lęk przed zwierzętami, a dotego wpłynie pozytywnie na jego postawę i może dzięki temu nie będzie się garbił (a już zaczął).

poniedziałek, 11 maja 2009
Dlaczego nie wyspałam się zimą na zapas?

Jak ja nie doceniałam swojego dziecka zimą. A może raczej korzystałam z jego długiego snu i bezkarnie siedziałam do póżnych godzin nocnych lub wczesnoporannych.

A teraz... No, żesz kurde... Dziecko wstaje skoro świt. W niedziele obudził się o 4 z minutami, po jakichś 6 godzinach snu, w pełni zadowolony i chętny do zabawy. Przez jakąś godzinkę próbowałam go uspokoić, potem ja zasnęłam, on szalał, aż w końcu zasnął około 6-tej. 

Jaki czort, kto winien? SŁOŃCE. 

Tak więc szykując wczoraj pokój do spania opuściłam maksymalnie roletę - w pokoju ciemno, że oko wykol. Położyłam się do łóżka grubo po północy, ale jeszcze dość długo przewalałam się z boku na bok i próbowałam ululać się filmem w TV. Przed drugą oczy zaczęły mi się kleić, zaczęłam już wsiąkać w poduszkę i oczywiście co słyszę?! Chichot z pokoju Julka. A niech to czort. Moje dziecko w pełni gotowe do zabawy. Zasnął przed piątą. I oczywiście parę minut po 7-mej już na nogach. 

Cały dzień kawa za kawą i ledwo powłóczyłam nogami, a Julek?! Julka oczywiście rozpierała energia.

Może dzisiaj lepiej będzie jak już za chwilę pójdę spać? Kto wie jaką niespodziankę mi przygotuje Juliś tym razem.