Moje dziecko ma autyzm Szanowni Państwo, możecie nam pomóc w nierównej walce z chorobą. Terapia naszego syna jest bardzo żmudna i kosztowna. Bardzo prosimy o pomoc. FUNDACJA DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ 01-685 Warszawa, ul. Łomiańska 5 nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację Juliusza Rosłaniec
niedziela, 26 kwietnia 2009
Jak po grudzie.

Wdrażanie nowego programu idzie jak po grudzie.

Po pierwsze, Julek przez ponad 2 tygodnie zmagał się z chorobą. Był osłabiony, dużo spał, a każda prawie aktywność fizyczna, a nawet śmiech kończyły się silnym atakiem kaszlu. Pozwalałam mu więc spać i robić to co chce - mam na myśli oczywiście zabawę.

Po drugie, nie spodziewałam się, że tak ciężko będzie mi się "wygłupiać". Niby nigdy zabawa z dziećmi nie sprawiała mi problemu, ale... gdzieś zgubiłam to dziecko w sobie. I cały czas jest we mnie to zniechęcenie - skoro nie chce się ze mną bawić, to nie będę go na siłę zmuszać, bo co to za zabawa. 

Ale powolutku staramy się iść do przodu. Niektóre ćwiczenia Julek uwielbia - np. zabawa w wodzie- mógłby nie wychodzić z wanny i troszkę chyba jest zaskoczony miłą odmianą, bo mama nie pogania w kąpieli, a nawet sama się bawi jego (nowymi) zabawkami. Inne robi tylko dla nagrody. Sęk w tym, że w tym programie nie mamy nagród takich jak wcześniej, a Julek jest bardzo silnie do nich przyzwyczajony. Nawet długa przerwa nie sprawiła, że zapomniał o nich.   Są też ćwiczenia, których Julek nie chce robić wcale, bo co może być ciekawego w slalomie między meblami w salonie?

środa, 01 kwietnia 2009
AutismPRo

Po kilku miesiącach oczekiwań, przekładania terminu szkolenia (co było związane z różnymi wypadkami losowymi) 2 tygodnie temu byliśmy na pierwszym spotkaniu- szkoleniu AutismPRO, a w poniedziałek na pierwszej konsultacji.

Tym razem wybrałam coś zupełnie skrajnego w porównaniu do behawiorki, bo metodę społeczną. Zobaczymy, czy się sprawdzę, czy umiem wystarczająco się wygłupiać, wczuć się w rolę. Na razie zbieram potrzebna materiały, kompletuje sprzęty, tłumaczę sobie ćwiczenia (bo cały system jest w języku angielskim) i zabieramy się do pracy - a raczej do zabawy.

Ponieważ temat szkoły odsunęliśmy w czasie, mamy odroczenie do 10-tego roku życia, a dotego jednak zdecydowałam o posłaniu Julka do przedszkola specjalnego, to w domu nie mam ochoty zajmować się ćwiczeniami typowo edukacyjnymi, przystosowującymi go do szkoły. Dużo bardziej zależy mi na jego kontaktach z otoczeniem, na tym by umiał się bawić na tyle, by mieć kiedyś jakichś kolegów i oczywiście zależy mi na jego samodzielności i na tym będziemy głównie się skupiać.