Moje dziecko ma autyzm Szanowni Państwo, możecie nam pomóc w nierównej walce z chorobą. Terapia naszego syna jest bardzo żmudna i kosztowna. Bardzo prosimy o pomoc. FUNDACJA DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ 01-685 Warszawa, ul. Łomiańska 5 nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację Juliusza Rosłaniec
wtorek, 21 lutego 2006
Brak czasu
Zupełnie nie mam czasu z Julkiem ćwiczyć. Dzisiaj wtorek i ćwiczyliśmy jakieś 10 minut. Ostatnią porządną sesję mieliśmy w zeszłą środę.
Te wyjazdy do Warszawy wybierają nam 2-3 dni z tygodnia, a do tego jeszcze muszę polecieć do dentysty, to do sklepu, wcześniej Julek chorował. Płacę taką kasę za wizyty, wyjazdy też nie są za darmo, a jak mówi mój mąż to sztuka dla sztuki się robi, gdyż na ćwiczenia i zabawę czasu zupełnie brak. Często też chęci, niestety.
niedziela, 19 lutego 2006
po wizycie

W piątek byliśmy na wizycie diagnostycznej w Synapsis.

Oczywiście nie ma wątpliwości, że to autyzm. Choć miałam jeszcze cień nadziei.
Dr W. przekazał swoje zalecenia w 4 głównych punktach:
1. dieta i podejście biomedyczne, czyli to co już zaczeliśmy. Radził dodatkowe badania, głównie genetyczne - kariotyp czy coś takiego, aminokwasy. Czyli dalej u dr CK.
2. Terapia :
a) sekwencje, czyli program stymulacyjny, który mi niezbyt odpowiada i od którego odchodzimy;
b) ABA, którą właśnie zaczynamy;
c) terapia zabawą zwana VIT - nagrywanie zabaw i analizowanie z terapeutą.
3. Opanowanie trudnego zachowania. Dostaliśmy wykład na temat wychowania, konsekwencji. Mały wg słów doktora wytworzył bardzo silne poczucie stanowienia o sobie, co jest charakterystyczne dla 5 latków.
4. Specjalistyczne Usługi Opiekuńcze, a nie przedszkole.
To tak na gorąco, z tego co zapamiętałam, gdyż szczegółową diagnozę przyślą nam za kilka tygodni.
A, i doktor zwrócił mi uwagę, że mały ma Atopowe Zapalenie Skóry. Mam nadzieję, że wystarczy dieta i kąpiele w jakimś Balneum czy też Linomagu.
czwartek, 16 lutego 2006
mały wypadek
Straszny żarłok z tego naszego Julisia. Cały czas byłby w kuchni i podjadał. A że dietę ma ograniczoną, to jest to dosyć trudne. Może to ta monotonia wywołuje taki apetyt.
Nie mogę wejść do kuchni bez ogonka. Podczas robienia obiadu ogonek siedzi w swoim wysokim krzesełku. Niestety trochę jest ruchliwy, a oparcie jest na śrubach, które się odkręcają. I niestety nasze maleństwo spadło dzisiaj z tego krzesła. Śruby nie wytrzymały ciężaru dziecka i dziecko spadło na betonową podłogę na plecy. Chyba nie uderzył się głową, ale trudno powiedzieć.
Najpierw zrobił się czerwony, a potem zbladł jak ściana.
Na szczęście oględziny nic nie wykazały, a po zjedzeniu obiadu dziecko odzyskało humor. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku.
Jutro trudny dzień. Jedziemy do Synapsis na drugą wizytę - diagnostyczną. Dr W. ma nam zbadać dziecko i wydać wyrok.